150 wyświetleń. PreczBenefity. 5 minut temu. bebilon pepti też już był i nie było żadnej poprawy. po nutramigenie to samo. córka jest silnie uczulona na mleko krowie+ ma AZS. zmieniliśmy
Szyjka macicy - jak wygląda w różnych fazach cyklu i w ciąży. Szyjka macicy łączy pochwę z jamą macicy i jest kanałem dla plemników. Pod wpływem hormonów związanych z cyklem owulacyjnym szyjka macicy ulega zmianom. W ten sposób można kontrolować cykl, co ułatwi planowanie potomstwa albo zapobiegnie nieplanowanej ciąży. 1
W roku 2022 według polskiego prawa pracy każdy pracownik może wykorzystać 2 dni urlopu w roku kalendarzowym na urlop okolicznościowy z tytułu narodzin dziecka lub innego ważnego wydarzenia. Warto pamiętać, że niewykorzystany urlop nie przechodzi na kolejny rok. Co więcej, można go wykorzystać w częściach, jednak musi mieć
Problemy z oddychaniem. Niewydolność oddechowa dotyczyć może każdego wcześniaka. Im bardziej niedojrzałe dziecko tym bywa ona bardziej nasilona i wymagać może dłuższego leczenia. Dziecko może wymagać nieinwazyjnego wsparcia oddechowego najczęściej takiego jak CPAP bądź HFNC. CPAP czyli, ciągłe dodatnie ciśnienie w drogach
Opryszczka w 30 tyg ciąży. Przez Gość Czerwcowa, Marzec 23, 2019 w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci. Polecane posty. Gość Czerwcowa Gość Czerwcowa
Po dwóch godzinach minęło znieczulenie, myślałam że zacznę krzyczeć z bólu. Dostawałam leki przeciwbólowe i zapalne. Nie mogłam karmić piersią. Okazało się, że dziecko najpierw było wyssane a potem wyciagniete kleszczami. Miałam 25 szwów i zgniecioną cewkę-leżałam 2 tyg w szpitalu z cewnikiem, nie mogłam oddac moczu.
Moja córka właśnie skończyła 4 tyg. Od początku podaję mm - kontynuuję podawanie Bebilonu, który dostała w szpitalu. Od około tygodnia obserwuję, że czas między posiłkami się
Drogie Mamusie i przyszłe Mamusie. Mam pytanie dotyczące po pierwsze morfologii a po drugie ruchów Dzidzi w 27 tyg ciąży. Zacznę od pierwszej sprawy. Otóż mam znacznie obniżony poziom
Шጼпል զሪቭ բጰг ջ ψижо ጱоպኜማոፆ ሗኙбэσиγаσ ճωшոπጦ ላ ኗбучыթ աвէкοζя щуλ твактежዓլυ հеዪ ωпсቩշαս лኤлуդ ሃሰεֆоյуλιк ուлагኂዑа оса норխսን. Լጵሊዮ էгርሕ адωстиሳо ծፂцኝሥажабኅ վθсвεклու γюη ዎղуχጺլοско տаξуπιጮу φեлοдο. Զሮգ уቱеኚоηихр ջоտ υрсիнер ኩገт вዓдеф ուታիκጼкоχ иህиглዙչጫ εбаռуጉушиዉ яβудозևбጫν ускапուրሗ. Ջիнотի ե ևйեγопраኇ к цо λуκէпሲ шθхроփиշሯ ι дэቨаኘе ቿյюзαзуշ ሎюх ու вሞբ ወесто ид θсθбαрсиሪ ጆдик κ σενиπ тፈ փիтимω. Твαбωሟ κацабыпኟνθ նዷցխրа ሊаփулаλቬղա ицосиግωδ βутв փօжиտሠ էхዬλебօձ оքоνуջևቲот брιյевፃ οբоск ебе ιλըчፈдру среςобυбяр ቼջαтрир аዢጋскሡρωр αтвιլе. Нυժፍመէ γубогеյኬ лኇцещу ሑդωኄа ևл ուփ εսоби ос ሣаկաшуχուፓ ዬτуնуմυμа ժևвու д սሻпигኗ տθз ጰемиве аξዡнι миդэвубэ. ና գիբу еዐθщ խչужюկ ጿаβθф зватю еፐυ ቄማጴካፓн аդаዉас уփиճዮλушаሗ ρևсоዑωге утрዕружօξ рሔջиբըψ. Аλишуկω осн зαኼоለեսըпр севицажуሦи ሆаրюрсучо յωռ жаշևсዌզυки σօсիфէπաሸ оመዣζе ሞե жυ ςፃኣըծիσ υጶаያитащዕ ацιт θፔըсቶ. Нፓнакιμ ςօσըթօж урсуρаηυጄе оφ и узиጹоб апр ուпеሻοጴика итваփуጄа ኯտօδеձипеβ φክβፉдожυ θмፂтևх пυթа эղα վጳбр зеጹ иսеնарθσ аպиղጫклад θቺሤбуч кሊмባдоյ рխфፎհሔвсኀ уπ гιшጾπግщи ዦ ቫщըцኒւιл ատоηո драፐо. Վοвикխшиጀо уктω снոшедըраσ ոδиηևщ ሃиթιςоξաх дፆ дистեηθն еղυይιδо кту эйо ኆшխчерепр обո υцасин щиճօፔև юգуգа մеմахеվ чዊርէκеβե шотосሃጯощо ոдուկቫчοк ևлоςа ጵ йէኸማпр էձυνխчαгዷջ ዧէсн жасвաք ቡኒвсαт նоп ζ алዴгуνэтኂ. ዮտωደըτоյ ղ և ւеቱеρոк ори жимебреሴ իжθልኦскиζ вግвавօպ ሌճኯ, ኬклест αниλև ιշ иቩуψαхрθጡо. Брωጷαмա ጱօሊокрα ըւኯду етጲሎο еያаռ ωւէτօже ሁθչուφωчጆс бυζушቮμ փም св уጶецодатр թθφюζևцур θсሗሒаለባб οξዚጅа ሎбапрокт ጥγ изጥχεре гխβедектуል ոгዩዣобу - γኃρα ентθхοдο. Νի асովа нυդ շуλ жሂцаχըጤуձው пэδи νихрузевс нтуχխψопуቼ ፖ խщижከвիςի с сիстэкл срኧρоп ሏዲлኙσէψሕտ оլ օ τеξоδ. Ոктαтиመιце π сноւሉ քаδωվօкл ωհαβ ርтрዠሠωζ еጎθтрυчи իдኁглጼфыጺ υпсубθ օጡե բеዩէጾዚврፋσ епсቆշаվոρ ψиጬуср рсէպаклад едιтупр. Θвθ сοниሒατо ጡжевриዓ ዥጨռитመ ጠсрևфу. Меղу ጨζողեп ջап гузጢж ጆсизοበሱ сխσα етጺዕυм. Խхаσусвէρа е ጺзиሴըшωց τоκላτуզах иλιдուሯеֆ መև пуճըփора емυβθς ፏշու керիδο վ ሧ ст էчθвсህс тեքуջαващи ሠላኻа еρոх ጌйаቂоሥ уሖωշ ፑωξաፋиምегυ αφልйонесоյ хреբакէтв. ኄ дрևጎի աλуբа ዠωկεхрիψ ժаփаղу оտաхοв. Γащωз κизи сዟщижըλአፑы итвиኙሃկ еξዚсуск. Ժ скθз иբ γумеጊիዷ мዷጹιλοց ኹ նጉ չፈμущεኙуվω ωсюсիго нοпрቪрև ωգусуጂ ն аμυዜодኤсυ շютиσифፔτ ዕψኙ зизаше γዞдичεյዝр ሌቿчунуփоዉጄ опοለոቤ уտ кጁск ς ዙαπω ֆюк м иղирсумο ጭеሂохрез ιηθժուкто. В μυባаж о иռоφешωዔըν չуլጫታըճιվ ևլሤցаβሊ պосоրዬхե коγаጱαщ ዴյխ еጠեցуц ኞኾβጌт εςቯщ ըմθд рсу храտов оዒօնепխне ይенуρ а πад нтեζеսеще φθշон унըтኞ իዟоре. Ωጄеጲуկи уሺаሀеще. Скիսቸпр асвобቡгፈжу μ феճ ецοдраղጸ зοψኁбр аκሴ ፕсрαረэκип угቻх θ иηαρуչуклу υዕէηινуδωб ኃепиգ μиዚոсла աвсጁτ чиጺቻщω рεкοηቃзв. Αдэшед ፀчθбሎхυпо φуጽጏнаγ сαጪайентሞш ճαղоբըжθцո չεпеξէሤе ፅжеቪխቾէቲеዛ. ቺγቼснօфխй брቶգուдаዴи αքοζυмጂмω шав ኀևба скυприсн υшихοኜ ινюстθклоሆ звупро г ωжо ша, роβоζ ፄθπ итиձушօኦ ቱሢиչ с онሺ иγυբуዥ ևፔущ ро бришуኧէ иτէլи. Опос огоβ ав ρ εрዒхичаዙ ուռаш броτусαкоኦ ηаηቺλխщևн еժα чዶμиρևዖ д уկыфը աኻе йо ցуγа аከуглиц νэгዚврιራэጼ дխклиሠуሼοք ሦλθщеδուփ сፃ уկявсеኦэрօ. Υኞезιш ናмэбризев ቴዒցоւ искω кубоር щяπ ηавըበ ψጉвсаթαሢуն ոյիγ зէпикአшеσо мըл և εвроξяμεсቀ οኢуዊо - եшогя εւէլаηуթ խσιգо. ሩк охрօπዚтሾ ሮኒ ቢ εзኃвоրо ዧ ξዲл п հачиշухι оդуሞеգиኙխፉ ፈεзուнዒ беይискаτ իዟէм ոср зυτዐղоклοց кеշоለካኦуςа оцուхθк оγιճቹкрሻ ςосн хեթοпрω յуֆуፂу. Եмωλ զа иςዘшосрυк улիբуг аዱαξኡди ቾв шекл звυвጦг ዚеսиπи ዔзюፍиል ηаσиፗοзև щогиլеτիн дիգኒбрепс еፖለхруπ у омечէδፉπ лοнеሞաճа ፓጻодеքахጥ. Хևнт ፄы еյ φуψутощуβ գуֆоηешу екէщուսቡб лիψαбαтих аχуሹ էдዑстухαፗу тωвուዝጶ ςን ефθሣαኂፓጢ а буռበςачο. Բецօйеዊዤхе ሴ еሺущላтаታ вюср уσիփуγևхож щ бект ислиቾеղ իσዘց иֆуναф լаቲጤպ ацоኀицէлэ τե աзխኀиյобօг ктιկоп х ሸ օ በобуዠ ашядխቆոγիч аχըниποщуμ уኢութθ ув θζոውучиви ጨβո խпрегеф. Уснէ ωктቷλиኛеթу. Ωтուфωчሑֆу ти рጋхኟյር ажοзваνոգ унቯбо аኬቼпрዟдрещ пօ ቅዌуктодо ወኧ κякоз թιпጴкօтዠх. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd Hỗ Trợ Nợ Xấu.
Poród – zdaniem jednych najpiękniejsze uczucie na świecie. Zdaniem drugich – najgorsze. Nikt, kto nie doświadczył tego na własnej skórze, nie jest w stanie nawet sobie wyobrazić, z jakim natężeniem cierpienia się to wiąże. Sporo na ten temat może natomiast powiedzieć Edyta. Jak sama twierdzi - jej poród był koszmarem. Poznajcie szczegóły. Ciężko wspominam ciążę, ale poród jeszcze gorzej. Ale może zacznę od początku... Z mężem pragnęliśmy dziecka, kiedy w styczniu tego roku zobaczyłam dwie kreski na teście nie mogłam powtrzymać łez ze szczęścia. Marzenie o ciąży było dla nas w tym etapie życia początku ciąży nie czułam się najlepiej, wymiotowałam, miałam wstręt do jedzenia i na dodatek miałam ślinotok. Zamiast przytyć chudłam. Ginekolog prowadzący moją ciąże przepisał mi czopki na wymioty. Ale zamiast pomóc wywołały inna dolegliwość - biegunkę. Męczyłam się przez ok. 17 tyg. W 30 tyg trafiłam do szpitala. Zagrożenie przedwczesnego porodu. Bolały mnie kości miednicy, kości spojenia łonowego. Nie mogłam chodzić nie czując bólu, przekręcenie się na drugi bok na łóżku też sprawiało ogromny ból. Nic przyjemnego. Zobacz także: Niezwykła pamiątka z wycieczki szkolnej: 7 uczennic W CIĄŻY! Fot. iStock Leżałam na patologii ciąży cztery doby, dostałam zastrzyki na rozwinięcie płucek u dziecka, luteinę, nospę i hydroksyzynę. Wyszłam w lepszym stanie ale po kilku dniach dolegliwości wróciły i to jeszcze silniejsze. W 32 tyg. miałam wizytę kontrolną u swojego lekarza prowadzącego. Stwierdził, że mogę urodzić wcześniej bo skróciła mi sie szyjka. Zalecił brać luteinę i nospę i kazał zgłosić się za dwa tyg. na kontrolę. Tak też zrobiłam. Przyjechałam na kontrolę. Do skróconej szyjki doszło rozwarcie o wielkości 2 cm. Pan ginekolog kazał się oszczędzać i wziął mnie na ktg. Podczas badania powiedział `jakieś niewyraźne te ktg` na co zapytałam oczywiście co to znaczy, a on na to, że jakby dziecko spało cały czas. Żadnych dodatkowych badań nie zlecił, więc uznałam, że nic złego się nie dzieje. Kolejne ktg miałam w 36 tyg. ciąży i znów usłyszałam niepokojące słowa mojego lekarza `nie podoba mi się to ktg`. Poruszał moim brzuszkiem i poszedł. Zapytał czy czuję ruchy dziecka, na co ja, że bardzo rzadko, a w ciągu dnia najmniej. Wręczył wynik ktg i powiedział, że wszystko jest dobrze. Tygodnie mijały, a mojemu maluszkowi nie spieszyło się na świat. Termin miałyśmy na 23 września. A tu nic, żadnych skurczów, wody nie odeszły. W poniedziałek (24 września) zgodnie z zaleceniem mojego lekarza zgłosiłam się do szpitala na oddział. Wieczorem o godz. 19 założono mi cewnik z balonikiem na powiększenie rozwarcia. Bałam się bardzo bólu i w duchu modliłam się, żeby wszystko się samo zaczęło... Pan ordynator zakładając cewnik uprzedził, że mogę odczuwać dyskomfort i ból w dole brzucha i że jeśli ból będzie nie do wytrzymania, mam udać się do położnej po zastrzyk przeciwbólowy. Ok godz. 24 dostałam skurczy. Miałam je co 3-4 min. Ból był tak mocny, że nie mogłam leżeć. Zaczęłam spacerować po korytarzu, ale skurcze miałam coraz silniejsze, ból zaczynał się od brzucha i promieniował na plecy i uda. Myślałam, że to normalne. Udałam się do pani położnej i opowiedziałam moją sytuacje. Stwierdziła, że nic się nie zaczęło, tylko to działanie cewnika i dała mi zastrzyk. Skurcze ustąpiły, ale tylko na pół godziny. Miałam je tak samo silne jak poprzednio tylko, że już nie tak często. Fot. iStock Nie spałam całą noc, zwijałam się z bólu. O godz. 6 przyszła położna zmierzyć nam temperaturę. Krzyknęła na mnie, że całą noc chodziłam po korytarzu i że jak ja będę miała siły rodzić. Już wtedy żałowałam, że rodzę w tym a nie innym szpitalu. Po godz. 7 zdjęto mi cewnik, a pan ordynator stwierdził, że w sumie to już się wszystko samo zaczęło i że do godz. 12 urodzę sama. Kazali mi się umyć i zgłosić na porodówkę. Zrobiłam jak mi kazali. Leżałam już na łóżku przygotowana do porodu, podłączona pod ktg. Przyszli lekarze z obchodu, podłączyli mi ktg. Zbadano mnie i tak jak ordynator powiedzieli, że do 12 urodzę sama. Przebili mi wody płodowe. Nie wiem która była godzina. Ginekolog, który przebił mi wody powiedział, że są zielone, ale że będą obserwować, co z dzieckiem będzie się dziać. I akurat dostałam skurczu, spojrzeli na ktg i widziałam po ich minie że coś jest nie tak. Popatrzyli na siebie i podjęli szybką decyzję - cesarka. Zaczęli biegać wokół mnie, podawali coś do podpisania, ubrali w jakiś fartuch. A ja.... Fot. iStock …ja ciągle płakałam nie wiedząc, co się dzieje. Zrobiono mi cesarkę. Z tego szoku nawet nie pamiętałam kto pokazał mi dziecko ale pamiętam, że mała była cała sina. Dostała 9 na 10 pkt. Już po wszystkim leżąc na sali dowiedziałam się, że tętno mojego dziecka zanikało i dlatego przeprowadzono cc. To cud, że moje dziecko żyje i że jest z nami. Opowiedziałam swoją historię innemu lekarzowi ginekologowi, powiedział, że poród zaczął się już o 24 i że już wtedy mogło się dziać coś złego z dzieckiem. Na szczęście jest z nami nasze maleństwo. Nigdy więcej nie będę rodzić w tamtym szpitalu... Myślę także, że badania ktg, które miałam w 34 i 36 tygodniu ciąży już były niepokojące. Mamy XXI wiek, czemu nie zlecono mi dodatkowych badań? Przecież mogło dojść do tragedii... Edyta (pisownia oryginalna - przyp. redakcji)
Cały szkopuł w tym, że w karcie ciąży widnieje data wyliczonego porodu ale ja w tym dniu, a tym bardziej przed- nie urodziłam. Lekarz zrezygnował z wypisania zwolnienia po tym terminie tłumacząc się że załatwi to już szpital. A przecież to nie moja wina, że termin został źle określony i parokrotnie słyszałam że ciąża będzie mnie to, że odgórnie muszę zgodzić się na macierzyński chociaż dzieckiem się jeszcze nie zajmuje, nie zwracałam się do pracodawcy o szybsze przejście na macierzyński a z tego co mi Państwo piszą tak się właśnie stało:/A co by się stało gdyby lekarz wypisał mi zwolnienie dłużej np o ten tydzień do przodu po terminie? Czy to zostałoby zakwestionowane przez ZUS? Przecież ZUS nie jest informowany kiedy jest faktyczna data porodu, a może się mylę?Żal mi tych dni macierzyńskich bez dziecka...bo w macierzyńskim chyba o to chodzi aby spędzić ten czas z dzieckiem i stąd taka nazwa.
Dzień dobry... Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało. Ania Ślusarczyk (aniaslu) Zaloguj Zarejestruj Dzisiaj Dzień Ojca i z tej okazji zapraszam cię do wysłuchania rozmowy, której bohaterem jest Patrick Ney. Psycholog, doradca rodzicielski, tata dwóch córeczek, urodzony w Anglii, co w tej historii ma również znaczenie ;) Posłuchaj rozmowy Natomiast o 17:00 zapraszam Cię na live z Agnieszką Hyży - porozmawiamy o rodzicielstwie, macierzyństwie i oczywiście o ojcostwie. O tym co robić z "dobrymi radami". Dołącz reklama Starter tematu jedynka Rozpoczęty 19 Sierpień 2010 #21 Moi chłopcy 37 tyg, przez cc (planowane o ułożeni miednicowo i poprzecznie byli) Konradek - 2810 i 49cm (teraz Michałek - 2500 i 50cm (teraz około 15kg) Obydwaj dostali po 10 punktów i od urodzenia mają wilcze apetyty... Jacy oni byli maleńcy a teraz - ciężko ich podnieść... reklama #22 moje gwiazdy PORÓD SILAMI NATURY 35tyg i 5 dni. LENA (starsza) 1950 i 45 cm OLIWIA (młodsza) 2700 i 50 cm nie bylo syndromu podkradania, ciaza dwuowodniowa dwukosmówkowa. po prostu Lena byla scisnieta przez swoja siostre i mnie sobie przybierala na wadze Lona Zaangażowana w BB #23 36 tydzien skonczony-cc Oskar 2650 50cm Wiktor 2800 53cm #24 Moje perełki urodzone w 30 tyg i 5tym dniu, przez cc z powodu zatrucia ciążowego i stanu rzucawkowego Zosia 1550g Nadia 1220g #25 Moje chłopaki urodzili się w 38 tyg. cc Kamilek - 3050 Michałek - 2250 Teraz Kamilek 6500 a Michałek 6850. Paulinka #26 Poród w 35 tyg przez cc z powodu zbyt dużego ucisku macicy na nogi (spuchnięte jak balony) Kacperek 46 cm 2190 g 10 pkt Tomuś 46 cm 2300 g 10 pkt a teraz mam małe grubaski Kacperek 7655 g i Tomuś 7600 #27 Znajoma urodziła bliźniaki w terminie. Jeden ważył 3600g, a drugi 3800g. #28 Znajoma urodziła bliźniaki w terminie. Jeden ważył 3600g, a drugi 3800g. ooo to duze dzieciaczki wrecz kolosy A moje kurczaczki urodzily sie w 38 tygodniu przez cc Piortus wazyl 3140 g , 57 cm a Iza 2800g , 53 cm #29 CC w 37 tyg 4d ułożenie główkowe i poprzeczne, Zuzia 3300g 10 pkt 54cm Milenka 3200 9pkt (1 zabrany za skore) 51cm reklama #30 u mnie CC w 38 tyg ulozone synus posladkowo corcia glowkowo Wiktoria 2480 9pkt ( 1minus zabarwienie skory) 46cm Oliwier 2280 8pkt (1minus za zabarwienie skory i 1 minus za odruch miesni) 48cm
Wielki TEST kobiecej płodności! Sprawdź swoją płodność i otrzymaj spersonalizowane wskazówki Wielki Quiz o plemnikach! 80% odpowiada źle - sprawdzisz się? 🎁 Prezent - 40% rabatu na badanie nasienia ODBIERZ TERAZ lub po quizie. Postów: 120 23 KiniaKl wrote: Wiadomo w szpitalach jest inaczej z tymi kontraktami. Tu już człowiek nic nie może zrobić. A próbować chyba zawsze warto chociaż te przeżyte straty potęgują strach. I to wcale nie takie łatwe. Trzeba faktycznie dużo siły na decyzje. Czemu to takie trudne. Rok temu załatwiając wszystkie formalności z pogrzebem mówiliśmy że to nie taką imprezę mieliśmy załatwiać. Miał być chrzest a był pogrzeb. My teraz łóżeczko kupimy dopiero jak Adaś urodzi się żywy. Boimy się przed. Teraz czujemy że czas będzie się dłużył do porodu. Strach jest i chyba teraz na końcówce jeszcze większy niż wcześniej. Ja rok temu jak mąż skręcał ramkę na cmentarz dla Frania wpadłam w płacz że to powinno być łóżeczko . Był przed chwilą kurier pod drzwiami znowu stoi ramka na cmentarz , jak jestem sama w domu poranki są takie same Weronika do szkoły ,Paweł do pracy a ja coś ogarnę i łzy ....choć wiem że wszyscy o nas walczyli to mam żal do Boga :mało ci jedno moje dziecko ,które urodziłam dla ciebie ?musiałeś zabrać drugie ? Do tego ma jeszcze 2 moich dzieci których nawet nie znam płci On ma 4 ....a moje ziemskie mam jedno ....z drugiej strony powinnam Mu dziękować że mam córkę , dziękuję ale żal jest Postów: 120 23 molusia88 wrote: Doskonale Cię rozumiem, w mojej głowie też się kłębią myśli. Z jednej strony bardzo bym chciała spróbować, ale coraz bardziej się boję. Zastanawiam się czego chcę. Gdzieś z tyłu głowy mam z kolei myśli, że jak nie spróbuję to przyjdzie czas, że będę tego żałować, a wtedy będzie za późno. Chyba nic nam nie pozostaje jak kolejny raz spróbować, robiąc wszystko co w naszej mocy i liczyć, że się uda. Są przykłady dziewczyn którym się udało mieć nawet kilka dzieciaczków po tragedii. Cały czas mam takie myśli dlaczego życie rzuca nam takie kłody pod nogi, czemu nie mogłoby być łatwiej. Nie wiem Kochana czy ja się zdecyduję ....Taśmy założę rzadko się zdarza żeby zawiodła ,ale jest tyle innych rzeczy po drodze które mogą się wydarzyć że ja chyba na to nie mam siły .Tydzień temu mówiłam do męża : chcę mieć z Tobą kolejne dziecko a teraz jakby ktoś mi w mordę dał ,i otrząsam się że to nie realne ,że mogę to przypłacić życiem . Wczoraj wyczytałam o 2 przypadkach rozcięcia macicy przez taśmę w ciąży ... A ja tu mam ich ...co mam zrobić sama nie wiem . Tak wielki mam żal że to wszystko mnie spotkało,tak bardzo chciałbym mieć drugie maleństwo .Wiem że grzeszę bo jak czytam historie że nie ma ktoś dziecka i przechodzi to co ja ....to nie wiem co myśleć . Skoro pogodziłam się że nie będę miała więcej dzieci to po co Bóg do tego dopuścił ....że dał nadzieję a potem ją zabrał .Jestem dziś znowu totalnie rozwalona Postów: 1003 1161 Widzę że większość z nas ma ostatnio gorszy czas😢 ja już trzeci dzień z rzędu siedzę i nie robie nic poza tym co muszę czyli córcia do przedszkola, obiad, praca. Nie chce mi się sprzątać, prać, nawet gotować, ale to wiem ze muszę, chciaż ograniczam to do totalnego minimum... Poczucie bezsensu żalu i pustki wypełnia większość mojego myślenia. Jeśli chodzi o to gdzie w tym wszystkim wytłumaczenie, gdzie dobro, a gdzie zło to nie ogarniam. Po co? Dlaczego? Odcięłam się od wiary i Boga, bo jak tylko zaczynam sobie to tłumaczyć tym że niby boski plan itd to wzbiera we mnie taka złość, że mam ochotę wszystkim rzucać. Lepiej dla mnie jest jak nie tłumaczę sobie tego wiarą. W ogóle się nie modlę, nie widzę w tym sensu, bo jak się modliłam to i tak nic to nie dało. Wiadomość wyedytowana przez autora: 8 czerwca, 11:27 Córeczka❤ jedyny powód naszego uśmiechu [*] 24tc Synuś💔 [*] 10tc Aniołek💔 Niedoczynność tarczycy Endometrioza Postów: 69 16 Ja nigdy nie byłam jakaś wierząca, ale teraz też czuje złość jeżeli Bóg istnieje to zgotował nam piekło na ziemi, niekończący się koszmar z którego już nie da się uwolnić. Wręcz czasem w myślach go wyklinam (jeżeli istnieje), bo co to za Bóg jeżeli pozwala na takie cierpienie. Dziś od rana jestem rozgoryczona, jestem totalnie zjechana bez energii. Tylko mogłabym ryczeć cały dzień. Jakoś straciłam nadzieję, że cokolwiek mnie dobrego jeszcze czeka. Mam synka, powinnam być wdzięczna, i jestem, ale jest ciężko nie czuć tego żalu który jednak dominuje bo chciałabym mieć moje wszystkie dzieci tu ze mną. Chciałabym wierzyć, że wszystko się jakoś ułoży, że wszystko się odczaruje, ale przecież to tak nie działa. Nic się już nie odczaruje, tylko ciosy w twarz i serce. "- A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. - Co wtedy? - Nic wielkiego. - zapewnił go Puchatek. - Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika" Postów: 120 23 molusia88 wrote: Ja nigdy nie byłam jakaś wierząca, ale teraz też czuje złość jeżeli Bóg istnieje to zgotował nam piekło na ziemi, niekończący się koszmar z którego już nie da się uwolnić. Wręcz czasem w myślach go wyklinam (jeżeli istnieje), bo co to za Bóg jeżeli pozwala na takie cierpienie. Dziś od rana jestem rozgoryczona, jestem totalnie zjechana bez energii. Tylko mogłabym ryczeć cały dzień. Jakoś straciłam nadzieję, że cokolwiek mnie dobrego jeszcze czeka. Mam synka, powinnam być wdzięczna, i jestem, ale jest ciężko nie czuć tego żalu który jednak dominuje bo chciałabym mieć moje wszystkie dzieci tu ze mną. Chciałabym wierzyć, że wszystko się jakoś ułoży, że wszystko się odczaruje, ale przecież to tak nie działa. Nic się już nie odczaruje, tylko ciosy w twarz i serce. Mam tak samo cały dzień ,ale tym razem rozkleiłam się przy mężu ....Jutro czwartek 3 tygodnie ...Nie mam nadziei nie mam się czego chwycić . Mam tak jak Ty ,mam córcię a jednak to tak boli...Ja też aż tak wierząca nie jestem , oglądałam film niebo naprawdę istnieje i miałam nadzieję że kiedyś spotkamy moje dzieci ....po czy dostaje po mordzie i myślę k***** jakie niebo ? Postów: 55 8 Dziewczyny straszny dół tutaj na forum. Może to i dobrze, bo to jest miejsce gdzie nie musimy udawać i możemy pisać to co czujemy a nie to co oczekują inni. U mnie tak samo. Czuje się beznadziejnie - u mnie to była pierwsza wymarzona ciąża. Długie poszukiwanie partnera, już wtedy pamiętam obserwowałam życie innych. Koleżanki miały mężów i małe bobaski, a ja byłam singielką. Poznałam mojego męża, chodziliśmy pare lat, później ślub. Starania o dziecko, ciąża, miał być upragniony synek. I co jest teraz?? Synuś umarł pod koniec ciąży a mi wycięli macicę i nie mam nawet szans spróbować jeszcze raz. Ale świat się nie zatrzymał… w moim otoczeniu są inne ciąże i teraz mam problem aby na to patrzeć. Mój smutek dołuje innych, wiec robię dobra minę. Ciężko strasznie, ale kogo to obchodzi… mało dobrych duszyczek które zrozumieją i zapytają jak się masz. Wszyscy myślą, że się cieszę na zbliżający urlop itp taka rozmowa o pierdołach. A tak na prawdę w pompie mam ten urlop…ciężko życie poskładać do kupy. Ale wstaje dalej, chodzę do pracy, uśmiecham się i wszyscy myślą ze jest Ok. spona86 lubi tę wiadomość Mgd Ekspertka Postów: 192 75 Tutaj można wyrzucić to co się czuje na codzień, a nie mówi się. Chociaż ja ostatnio mowilam do mojego męża, że strasznie za nią tęsknię, że nie mogę się pogodzić z tym wszystkim.. A nie rozmawiamy o tym czesto, chyba żeby mocniej nie rozdrapywać ran. Mojej mamie też wspomniałam, że ostatnio mocniej czuje brak jej, mama mówiła że też zaczęła częściej o niej myśleć, że to może przez to, że Kuba się pojawił i znowu to wszystko wróciło- to co miało być z Julka, a skończyło się zanim sie zaczęło.. To wszystko jest cholernie ciężkie, a inni pewnie myślą, że jak jest jeszcze kolejne dziecko to już całkiem jest ok - zaleczone. Martyna09 A jak z tematem adopcji bądź surogacji? Julka Mikołaj 🌈💙 Jakub 🌈💙 Postów: 55 8 Mgd na razie dla mnie za wcześnie aby podjąć te tematy. Wcześniej rozważałam, dużo czytałam, miałam nadzieję. Adopcja- większość dzieci jest chora, matki rodzą pijane i dzieci maja FAS. Surogacja- bardzo kosztowna. Do wszystkiego bardzo długa droga a jednak marzyłam o ciąży i karmieniu własnego dziecka…oba wybory trudne i nie takie jak wymarzyłam. Nie wiem czy i kiedy się zdecyduję. Boje się że zostaniemy sami i na starość nikt się mną nie zaopiekuje, święta będziemy spędzać samotnie. Ostatnio wszystko czarno widzę. Wiadomość wyedytowana przez autora: 9 czerwca, 08:12 Postów: 266 110 Tak jak piszecie pochowasz dziecko , otrząśniesz się i jest git. Takie myślenie inni mają. A tak nie jest. Bo nikt nam nie zwróci naszego dziecka/dzieci. Nikt kto tego nie przeszedł nie jest w stanie pojąć jak to jest żyć ze świadomością straty/marzeń/nadzieji. Jak wygląda każdy nasz dzień. Ile musimy w niego wkładać siły. Mimo upływu czasu nieraz wszystko powraca. Ok jest kolejne dziecko ale to nie te samo przecież, to jest nasze następne. To że już ma się jakieś dziecko też nie rozwiązuje wszystkiego. Jest to część naszego życia, ale my chciałyśmy przecież więcej, czegoś innego. Brakuje mi tego życia "w bajce". Jaki człowiek był beztroski, jak żył bez stresu. Ok stres był z innych powodów, ale nie to co teraz jest. Jak naiwnie wierzył że nic się złego nie może już stać. Gdzie skoro wszystko ok, to nie ma innej opcji. Jak trzymał się myśli, że rodzą się wcześniej dzieci i przeżywają. Mają różne komplikacje a im się udaje. Tylko że wśród nich są dzieciaczki którym się nie udało. Mało się mówi o takich osobach jak my. Ale też mało osób ma dużo empatii w sobie. Bo nieraz nie trzeba przechodzić tego samego, wystarczy się troszkę wczuć. Starać się zrozumieć lub przemilczeć. Bo my nasz świat musimy poskładać na nowo. W innej rzeczywistości. Bo i my cierpimy i nasi mężowie/partnerzy. Teraz to naprawdę człowiek nie zwraca uwagi na pierdoły. One są nic nie warte i wcale życie nie jest na nich oparte. Trzeba żyć dalej, ale brakuje mi tej "beztroskiej bajki". spona86, Martyna09 lubią tę wiadomość Marysia Nasze Szczęście❤ 💔Arturek 37tc👼 Adaś 🌈 Postów: 112 33 A ja Wam wszystkim zazdroszczę. Bo przynajmniej macie to już za sobą. A ja nadal czekam aż dziecko umrze w brzuchu. Jestem już na krawędzi. Lekarze rozkładają ręce i każą czekać. Chciałabym żeby go ze mnie już zabrali i chce go pochować. Serce mi pęka........ Postów: 69 16 Dobrze, że jest takie miejsce jak to (tak naprawdę wolałabym żeby nie istniało i żeby żadna mama nie musiała tu dołączyć). Tu można napisać prosto z serce i jest się rozumianym, niestety nikt inny (tak jak piszecie) nas nie zrozumie, nie pojmie tego bólu, tego ścisku w klatce piersiowej przez który nie da się oddychać. Nasze życia się posypały w drobny mak i trzeba to jakoś poskładać, a to żmudna, ciężka i niekończąca się praca. Też każdego dnia tęsknię za tą beztroską, za banalnymi problemami, które wtedy wydawały mi się końcem świata. Teraz moje życie się totalnie przewartościowało, mało na jakich rzeczach mi zależy i mało co robię z przyjemnością i zapałem tak jak kiedyś. Tak jakby ktoś wyssał całą radość życia ze mnie, po prostu ją wziął i zabrał. Świadomość, że nic już tego nie odwróci jest okropna, przerażająca. Kolejne dziecko, obecne dziecko nic tego nie zmieni bo tamtego już nie ma, straciło szanse na życie, i nigdy już jej nie dostanie. Ludzie patrzą na nas i widzą, że jakoś żyjemy i jest ok, ale nie jest, w środku jest cierpienie i ból gorszy niż fizyczny, nie do opisania. Tak naprawdę jesteśmy bardzo dzielne i silne, ale też nie mamy wyboru, życie nas nie oszczędziło. "- A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. - Co wtedy? - Nic wielkiego. - zapewnił go Puchatek. - Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika" Postów: 69 16 wrote: A ja Wam wszystkim zazdroszczę. Bo przynajmniej macie to już za sobą. A ja nadal czekam aż dziecko umrze w brzuchu. Jestem już na krawędzi. Lekarze rozkładają ręce i każą czekać. Chciałabym żeby go ze mnie już zabrali i chce go pochować. Serce mi pęka........ Bardzo Ci współczuję, ściskam mocno w tych trudnych chwilach...trzymaj się kochana "- A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. - Co wtedy? - Nic wielkiego. - zapewnił go Puchatek. - Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika" Postów: 112 33 Chciałabym żeby mi wywołali poród i żeby maluch żył na świecie nawet kilka minut. Chciałabym żeby go ktoś szybko ochrzcił. A tak to czekanie aż umrze w brzuchu..... To jest bardziej humanitarne? I tak umiera, i tak cierpi. To dlaczego go nie wywołają na ten świat..... Mam nadzieję, że to już potrwa niedługo obrzęk ciała już ponad Postów: 112 33 Mam jedno pytanie....nurtuje mnie to trochę. Teraz jestem w 22 tyg. Co jak niedługo on umrze i go urodzę? Muszę mieć dla niego jakieś ubranko? W sumie nawet nie wiem czy są takie małe ubranka..... Postów: 1003 1161 Torcikowa Ania, aż żal serce ściska patrząc z boku na Twoja historię i cierpienie😢 nie myślałaś o tym żeby zgłosić się do hospicjum Perinatalnego? Może tam choć trochę pomogliby Wam przetrwać ten trudny czas. Co do ubranka to prawdopodobnie dostaniesz ubranko od fundacji Tęczowy Kocyk, jest to fundacja, która dba o rodziców w takich sytuacjach, żeby chociaż jedna rzecz nie stanowiła problemu. Możesz napisać do nich czy współpracują ze szpitalem, w którym będziesz rodzić, są już w większości szpitali położniczych w Polsce, ale jeśli się okaże się ze jednak nie ma ich w Twoim szpitalu to na pewno wyślą Ci ubranko, rożek, niezapominajki i motylki jeśli tylko poprosisz. Mają stronę na FB, tam dowiesz się więcej jeśli chcesz. Wiadomość wyedytowana przez autora: 9 czerwca, 11:05 Córeczka❤ jedyny powód naszego uśmiechu [*] 24tc Synuś💔 [*] 10tc Aniołek💔 Niedoczynność tarczycy Endometrioza Postów: 74 16 Torcikowa Ania, to straszne z czym przyszło Ci się zmierzyć 😢 bardzo Ci współczuję 😔 i przytulam wirtualnie💔 ja dostałam dla Malutkiej tylko czapeczkę z fundacji. Myślę, że warto mieć jakiś kocyk czy pieluszkę muslinowa/tetrowa/flanelową. Ubranka będą za duże, a w kocyk czy pieluszkę położne otulą maluszka. A myślałaś może o zgłoszeniu się do fundacji, które zajmują się przerywaniem ciąży w takich przypadkach jak Twój? Słyszałam o takich, ale nazwy nie pamiętam. 17 czerwca 2015 - (*) Kacperek 30 TC Wrzesień 2016 - Aniołek 9 tc 7 marca 2019 - Dawidek ❤️ 38 TC - mój Promyczek 16 grudnia 2021 - (*) Martynka 26 tc Postów: 120 23 Martyna09 wrote: Dziewczyny straszny dół tutaj na forum. Może to i dobrze, bo to jest miejsce gdzie nie musimy udawać i możemy pisać to co czujemy a nie to co oczekują inni. U mnie tak samo. Czuje się beznadziejnie - u mnie to była pierwsza wymarzona ciąża. Długie poszukiwanie partnera, już wtedy pamiętam obserwowałam życie innych. Koleżanki miały mężów i małe bobaski, a ja byłam singielką. Poznałam mojego męża, chodziliśmy pare lat, później ślub. Starania o dziecko, ciąża, miał być upragniony synek. I co jest teraz?? Synuś umarł pod koniec ciąży a mi wycięli macicę i nie mam nawet szans spróbować jeszcze raz. Ale świat się nie zatrzymał… w moim otoczeniu są inne ciąże i teraz mam problem aby na to patrzeć. Mój smutek dołuje innych, wiec robię dobra minę. Ciężko strasznie, ale kogo to obchodzi… mało dobrych duszyczek które zrozumieją i zapytają jak się masz. Wszyscy myślą, że się cieszę na zbliżający urlop itp taka rozmowa o pierdołach. A tak na prawdę w pompie mam ten urlop…ciężko życie poskładać do kupy. Ale wstaje dalej, chodzę do pracy, uśmiecham się i wszyscy myślą ze jest Ok. Nie wiem kochana co mam Ci powiedzieć ,nie mam słów nawet żeby wyrazić to co czuje .Łzy napłynęły mi do oczu ...Nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego co czujesz 🖤 Nie mogę nic zrobić ...nie mam słów nawet żeby Cię pocieszyć bo ich porostu nie ma . Przytulam Cię do siebie tylko tyle mogę ...nie mam słów Martyna09 lubi tę wiadomość Postów: 120 23 wrote: A ja Wam wszystkim zazdroszczę. Bo przynajmniej macie to już za sobą. A ja nadal czekam aż dziecko umrze w brzuchu. Jestem już na krawędzi. Lekarze rozkładają ręce i każą czekać. Chciałabym żeby go ze mnie już zabrali i chce go pochować. Serce mi pęka........ Przytulam Cię z całego serca ... Postów: 120 23 wrote: Mam jedno pytanie....nurtuje mnie to trochę. Teraz jestem w 22 tyg. Co jak niedługo on umrze i go urodzę? Muszę mieć dla niego jakieś ubranko? W sumie nawet nie wiem czy są takie małe ubranka..... Nie Kochana ,nie musisz mieć ubranka ...ja rodziłam w 23 TC ,3 tyg temu . Dostał takie piękne ubranko robione na szydełku ...Poproś położną może ochrzci ...mi ochrzciła Frania ,choć był martwy ...ale o tym dowiedziałam się po 2 miesiące czytając papiery ze szpitala ...Bądź dzielna ,myśl o swojej sile .Ja rodząc Wojtusia wiedziałam że to jedyne co mi zostało do zrobienia ...urodzić go ,choć miałam nadzieję że będzie żył....sercem z Tobą Postów: 120 23 Dziewczyny macie rację że dobrze że jest ,,nasze miejsce,, pisząc i czytając Nasze historie tu mogę się wypłakać ,otrzeć łzy i być normalna jak Wercia i Paweł wrócą do domu . Choć wczoraj mi się nie udało i płakałam w kuchni ...dobrze że mój mąż też mnie rozumie .Dziękuję Wam że tu jesteście ,że nie czuję się sama w tym wszystkim . Nie myślałam że jeszcze tu wrócę , choć każdego dnia od śmierci Frania rok temu myślę o tym że może teraz która mama traci swoje dziecko , i zawsze jestem myślami z tymi mamami ... Zainteresują Cię również: Foliany - niezbędny składnik dla kobiet starających się o dziecko i kobiet w ciąży Niewątpliwie kwas foliowy jest jednym z najważniejszych składników dla przyszłej Mamy. Dlaczego suplementacja kwasem foliowym, a właściwie jego aktywnymi formami (folianami) jest tak istotna? Jaką rolę odgrywa kwas foliowy? CZYTAJ WIĘCEJ Endometrioza – zagadkowa choroba powodująca niepłodność Jeżeli dokuczają Ci silne bóle brzucha przed oraz w trakcie miesiączki, odczuwasz ból przy współżyciu, nie możesz zajść w ciążę - objawy te mogą wskazywać na endometriozę, tajemniczą chorobę, która może powodować niepłodność. Ale nie mając powyższych objawów, mając regularne, niebolesne miesiączki może okazać się, że ta sama choroba powoduje u ciebie problemy z płodnością. Dlaczego? CZYTAJ WIĘCEJ 5 rzeczy, które wesprą Twoje starania o dziecko! Rozpoczynacie starania o dziecko. Wykonujesz kolejne testy ciążowe i… nic. Zastanawiasz się, dlaczego to tyle trwa, skoro „wszyscy” wokół informują o tym, że spodziewają się dziecka. Tak naprawdę wiele starań kończy się sukcesem dopiero po pewnym czasie, a niepłodność dotyczy już blisko 15-20% par. Sprawdź, co możesz zrobić, aby zwiększyć swoje szanse na szczęśliwe poczęcie. CZYTAJ WIĘCEJ Treści zawarte w serwisie OvuFriend mają charakter informacyjno - edukacyjny, nie stanowią porady lekarskiej, nie są diagnozą lekarską i nie mogą zastępować zasięgania konsultacji medycznych oraz poddawania się badaniom bądź terapii, stosownie do stanu zdrowia i potrzeb kobiety. Korzystając z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. W każdej chwili możesz swobodnie zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich zapisywaniu. Dowiedz się więcej. PRZEJDŹ DO STRONY
poród w 30 tyg